Mistrzostwa ŚwiataPiłka nożna

Mundial, dzień 1 (zapowiedź)

20 listopada, 2022

To już dziś o 17:00 bomba idzie w górę! W meczu otwarcia 22. finałów piłkarskich MŚ zmierzą się ze sobą reprezentacje Kataru i Ekwadoru. Może nie jest to zestaw marzeń, ale dobrze, że już wreszcie zaczynamy tę piłkarską gorączkę!

GRUPA A: KATAR – EKWADOR (20 LISTOPADA, 17:00)
Pierwotnie mecz ten miał się odbywać w poniedziałek i wcale nie być meczem otwarcia, ale ktoś poszedł po rozum do głowy i tradycji stanie się zadość. W meczu inaugurującym wielki turniej wystąpią gospodarze. Spotkanie przesunięto na niedzielę.

Patrząc na rozkład sił w grupie A trudno oceniać Katar i Ekwador jako faworytów. Z pewnością większym potencjałem dysponują Holendrzy, ale i Senegalczycy – nawet bez kontuzjowanego Sadio Mane – mają więcej klasowych piłkarzy. To jednak tylko papierowe dywagacje, a rzeczywistość może być różna. Na mundialach i tego typu turniejach, gdzie w grupie są tylko cztery drużyny, piekielnie ważny jest start. Już w niedzielny wieczór jedna z tych drużyn może mieć na koncie komplet punktów, podczas gdy jutro Holandia lub Senegal może mieć 0.

Katarczycy mają ogromne ambicje, choć w teorii niewiele piłkarskich atutów. To drużyna oparta wyłącznie o zawodników z krajowej ligi, w większości wychowanków Akademii Doskonałości Sportowej Aspire, która została założona w 2004 roku i jest projektem nadrzędnym. Katarskie kluby same oferują swoich najlepszych zawodników, rozumiejąc, że sukces katarskiego futbolu będzie konsumowany również na niższych szczeblach piramidy.

I nie ma co lekceważyć Katarczyków, skoro w 2019 roku byli w stanie wygrać Puchar Azji, w pokonanym polu zostawiając m.in. Japonię. Za ojca tego sukcesu uważa się katalońskiego selekcjonera reprezentacji – Felixa Sancheza Basa, który swoje pierwsze szlify zdobywał w Barcelonie. Ponad 15 lat temu trafił do akademii Aspire, skąd wybił się do narodowych drużyn Kataru – najpierw U-19, potem U-20, U-23 i wreszcie dorosłej reprezentacji, którą opiekuje się od lipca 2017. Ma komfortowe warunki do pracy, doskonale zna zawodników i nie działa pod presją czasu. Teraz jednak pojawiła się presja wyniku. Skoro udało się błysnąć w jednym turnieju, nikt nie wyobraża sobie klęski w imprezie rozgrywanej na własnym terenie.

Za największą gwiazdę reprezentacji gospodarzy uważa sie Akrama Afifa. 26-latek nie podbił Europy, choć zaliczył kilka występów w La Liga w barwach Villarreal. Na krajowym podwórku jest jednak gwiazdą. To kreatywny, błyskotliwy skrzydłowy, który ma na koncie już ponad 80 meczów w narodowych barwach. W ataku rządzić może Almoez Ali, który z 9 bramkami został królem strzelców i MVP rzeczonego już Pucharu Azji 2019.

Katarczycy wierzą w swojego trenera, ale i Ekwadorczycy są zakochani w swoim. Gustavo Alfaro  przejął kadrę w sierpniu 2020, zastępując Jordiego Cruyffa, który nie poprowadził reprezentacji w nawet jednym meczu! Wtedy awans na MŚ wydawał się mrzonką. Jednak nowy selekcjoner zakasał rękawy do pracy, a tej – jak sam przyznawał – było od groma. Również na płaszczyźnie organizacyjnej.

Ekwadorczycy eliminacje rozpoczęli od porażki z Argentyną, ale potem wygrali trzy kolejne mecze, zdobywając w nich aż 13 goli! Szczególnie zaimponowali bijąc 6:1 Kolumbię. Przyszły jednak porażki z Brazylią i Peru oraz całkowicie nieudane Copa America (bez zwycięstwa). Kolejne miesiące przynosiły wzloty i upadki, ale udało się punktować na tyle solidnie, by zająć premiowane awansem 4. miejsce w strefie CONMEBOL.

Jednak nawet na dwa miesiące przed startem mundialu nie było do końca pewne, czy Ekwadorczycy na pewno na nim wystąpią. To efekt afery wokół Byrona Castillo, o której pisaliśmy np. TUTAJ. Ostatecznie jednak ekipa Alfaro nie została wykluczona ze światowego czempionatu.

Co nie znaczy, że wokół La Tri skończyły się afery. Ta ostatnia wybuchła w interniecie kilka dni temu. Amjad Taha – szef regionalnego Brytyjskiego Centrum Studiów i Badań nad Bliskim Wschodem – poinformował na Twitterze, że Katar kupił od Ekwadoru mecz otwarcia, przekupując ośmiu zawodników. Spotkanie miało się zakończyć rezultatem 1:0. Okazało sie jednak, że konto Tahy już wcześniej wielokrotnie publikowało fake newsy – m.in. o morderstwie aktywisty w Londynie, fałszywym zamachu stanu w Katarze czy lotnisku w Afganistanie sparaliżowanym przez bota. Trudno więc traktować korupcyjne spekulacje na serio, choć patrząc na to, w jaki sposób Katar uzyskał prawo organizacji mundialu, cień wątpliwości na pewno pozostaje. A jeśli gospodarze, którzy nie są faworytem tego meczu, faktycznie wygrają na inaugurację, z pewnością swąd afery będzie się ciągnął jeszcze długo.

Mamy jednak nadzieję, że od dziś przez blisko miesiąc w Katarze wszystko toczyć się będzie w atmosferze zdrowej, sportowej rywalizacji. Na bok afery, przekupstwa i nieczyste zagrywki. Na bok polityka, religia i pieniądze. Pora na piłkę!